Nie można spotkać dwóch takich samych osób. Każdy z nas jest inny. Każdy się czymś różni.
Kayla na pozór nie różniła się zbytnio od swoich rówieśników. Zwyczajna licealistka, która spędzała każdą przerwę w szkole z przyjaciółkami obgadując kolejne osoby. Nigdy nie była jakoś specjalnie wredna, ale lubiła to robić. Głównie dlatego, że wiedziała że inni robią jej to samo. Nie chciała się czuć gorsza, ale czy to jakoś pomagało?
Pozory mylą. Bez swoich przyjaciółek Kayla była cichą, szarą myszką. Nie była towarzyska ani otwarta na nowe znajomości. Fakt, iż lubiła poznawać ludzi wcale nie znaczył że przychodziło jej to łatwo. Jej kontakty były ograniczone głównie do kilku koleżanek w szkole i poza szkołą. Chłopcy się nią nie interesowali, jej wygląd nie przyciągał ich. Nie dziwiła się temu, dobrze to rozumiała. Ale czy inni też potrafili?
- Kay, chodź na chwilę- zawołała Molly.
- Co się stało?- zapytała Kayla.
- Myślisz że Frank umówiłby się ze mną jeśli udawałabym niedostępną i tajemniczą?
- Molly, Ty tak serio?- zapytała- pytasz się akurat osoby, która ma najmniejsze doświadczenie w tych sprawach. Ja bym ci radziła zawsze i mimo wszystko być sobą. Wtedy na pewno udałoby ci się znaleźć kogoś kto będzie do Ciebie pasował.
- Tsa, zdecydowanie nie znasz się na chłopakach- odpowiedziała.
- Dobra lecę, bo ucieknie mi ostatni autobus. Narka- powiedziała Kayla i poszła na przystanek. Nie miała jeszcze autobusu. Powiedziała tak tylko dlatego żeby tylko odejść od Molly. Naprawdę lubiła Molly, ale często jej zachowanie sprawiało jej ból. Nie robiła tego celowo, bo przecież nie mogła wiedzieć co czuje Kayla. Chłopcy się nią nie interesowali co bardzo przeżywała. Zawsze chciała mieć kogoś kogo by kochała ze wzajemnością.
Pojawiło się w jej życiu kilku chłopaków, ale z żadnym nie była. Zawsze to jej się ktoś podobał i albo sobie żartowali z jej uczuć albo po prostu olewali.
Gdy wróciła do domu nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Nigdy zresztą nie miała. Nie rozumiała nigdy dlaczego w domu nie mogła się czuć dobrze. Dom to miejsce, w którym powinno się czuć najlepiej, a ona czuła się dobrze tylko wtedy, gdy była sama. Nie chciała się kłócić z ludźmi, ale zazwyczaj tak to się kończyło. Najczęściej płakała tak, żeby nikt tego nie widział. Gdy raz widziała to jej siostra po prostu ją wysmiala. Dlatego nie lubiła z nimi rozmawiać. Wiedziała jak to się może skończyć, a bardzo przejmowała się opinią innych ludzi.
Gdy szła na górę do swojego pokoju od razu usłyszała:
- A może tak byś się przywitała? Gości mamy chociaż przy nich mogłabyś okazać mi szacunek.
- Ci co nie okazują szacunku nie zasługują na szacunek- burknęła pod nosem i poszła do swojego pokoju. Nie chciała schodzić na dół. Wiedziała, że matka by ją poniżała.
Otworzyła swoją ulubioną książkę i zanurzyła się w jej słowach.
***
- Zawsze musisz robić mi taki wstyd? Dziecko powinno być wdzięczne rodzicom za to wszystko co dla niego robią a Ty zachowujesz się jak ostatnia zołza!
Krzyk ten wyrwał Kayle z lekkiego drzemania. Od razu zerwała się na równe nogi, gdy do pokoju weszła jej matka.
- Nie wierzę, że nie potrafisz nawet kulturalnie się przywitać. Zawsze musisz odstawiać ważną pannę?
- Ja? Ja nie potrafię się kulturalnie przywitać?- Kayla sama nie wierzyła w to, co właśnie usłyszała.- To Ty wjechałaś na mnie, że nie okazuję ci szacunku. Nie pomyślałaś może dlaczego? Czy Ty kiedykolwiek okazałaś mi szacunek?
- Najwyraźniej na niego nie zasługiwałaś- odburknęła matka.
- Ja nigdy nie zasługiwałam na szacunek tak?- zapytała wkurzona Kayla.
- Najwidoczniej.- odpowiedziała jej matka i wyszła z pokoju.
Kayla zawsze kłóciła się z matką i to najczęściej nie była jej wina. Najczęściej, bo czasami Kaylę zbyt ponosiło i potrafiła zranić swoją mamę ale nie bardziej niż ona ją.
Założyła słuchawki ma uszy i puściła jakiś dołujący rap. Nie chciała się już więcej kłócić z matką, ale wiedziała, że to nieuniknione. Jej mama była strasznie konfliktową osobą. Pewnie dlatego jej mąż od niej odszedł. Faworyzowała tylko siostrę Kayli- Megan. Megan świetnie się układało. Dziewczyna po studiach, ustatkowana, z dobrą pracą i kochającym narzeczonym. Nie to co zagorzała fanka smutnych piosenek zamknięta ciągle w swoim pokoju. Kayla może nie była prymuską, ale starała się jak najlepiej uczyć. Należała do jednej z lepszych uczennic w klasie, ale jej mamie zawsze było mało. Zawsze chciała więcej i więcej. I zawsze porównywała ją do Megan.
***
Następnego dnia Kayla poszła do szkoły w nieco gorszym nastroju niż zawsze. Nie chciała od razu spotkać się z Molly i Chelsea. Poszła więc na dół do piwnicy, gdzie zazwyczaj jej znajomi nie chodziły i usiadła na parapecie sama z jej ulubioną książką. Tak się wciągnęła w lekturę, że nawet nie zauważyła, że podszedł do niej chłopak.
- To tylko nasza, nie gwiazd naszych wina*- powiedział i uśmiechnął się. Kayla się wystraszyła. Nie wiedziała o czym chłopak do niej mówi, ale po chwili domyśliła się, że to cytat z książki.
Uśmiechnęła się i powiedziała:
- Mój ulubiony cytat.
- Jest w niej wiele fragmentów, z których można wyłapać coś ciekawego- uśmiechnął się i wyciągnął do niej rękę.- Peter jestem.
- Kayla, miło mi.- podała mu rękę i odwzajemniła uśmiech.
- Nie widuję cię tutaj. Chyba rzadko tu przychodzisz- dodał wskazując ręką miejsce, w którym siedziała.
- Tak, zazwyczaj chodzę ze znajomymi na górę. Tam mam zawsze lekcję- odparła.
- Chyba dlatego nigdy Cię nie widziałem. Zawsze mam tu obok albo na parterze.- powiedział i zaczął jej się przyglądać. Kayla poczuła, że zaczęła się rumienić. Nie chciała pokazać, że chłopak ją zawstydza. Dopiero teraz zauważyła jego brązowe oczy, ciemne włosy i uśmiech, który po prostu zwalał ją z nóg. Po chwili poczuł, że ona również się w niego wpatruje. Poczuli skrępowanie i oboje odwrócili wzrok.
Muszę lecieć na lekcję, mam nadzieję że jeszcze się spotkamy- powiedział z uśmiechem.- Cześć.
- Cześć.- odpowiedziała i odwzajemniła uśmiech.
Gdy odszedł ciągle wpatrywała się w miejsce, w którym widziała go po raz ostatni. Nie kończyła już czytania, nie mogła się skupić. Posiedziała jeszcze tam kilka sekund i poszła na górę.
Od razu przywitały ją dziewczyny.
- Kay, gdzie ty się podziewasz? Dzwoniłyśmy do ciebie chyba z dziesięć razy!- powiedziała Molly.
- Już myślałyśmy, że nie przyjdziesz do szkoły- dodała Chelsea.- A ty przecież nigdy nie opuszczasz zajęć.
Kayla zerknęła w telefon. Faktycznie, miała 8 nieodebranych połączeń od dziewczyn. 3 od Chelsea i 5 od Molly.
- Przepraszam, musiałam coś załatwić. - powiedziała.
- Chciałam Ci przedstawic mojego nowego chłopaka- powiedziała Chelsea.- Molly już go poznała. Prawda Molly?
Na te słowa Molly uśmiechnęła się krzywo.
- Tak poznałam. W sumie trudno powiedzieć, że poznałam, bo tylko się przedstawił. Zaraz później wymienialiście się śliną. Nawet nie miałam jak z nim pogadać.
- On nie jest zbyt rozmowny- zachichotała Chelsea.
- Chyba jednak się cieszę, że nie przyszłam. Jeszcze pewnie będę miała okazję go poznać.- dodała Molly. Nie potrafiła się skupić na tym co mówią dziewczyny. Nadal myślała o Peterze. Zaskoczyło ją to, że jakiś chłopak potrafił przeczytać tą książkę. To typowe romansidło o nastolatkach z tragicznym zakończeniem. Kayla miała sentyment do tej książki. Żadnej innej nie lubiła tak jak tej, mimo że bardzo lubiła czytać książki. Z zamyślenia wyrwał ją głos Molly.
- Halo, ziemia do Kayli!
- Wybacz, zamyśliłam się.- odparła.
- Mówiłyśmy, że chyba czas iść na zajęcia. Juz jesteśmy spóźnione, a pani Martin bardzo się wkurzy jeśli wejdziemy znowu na połowę lekcji.
- Masz rację, nie chcę żeby znowu się na nas uwzięła.- powiedziała Kayla.- Chodźcie.
Molly i Chelsea nie zauważyły, że coś jest inaczej niż zawsze z Kayla. Na każdej lekcji siedziała wpatrzona w okno, nie udzielała się w lekcji. A może tak było zawsze tylko nigdy Kayla tego nie odczuwała? Sama nie wiedziała co się dzieje.
Gdy wróciła do domu zamknęła się w swoim pokoju. Nie chciała mieć znowu do czynienia z matką, która potrafiła ją tylko wyzywać. Położyła się z książką i trochę pouczyła, mimo że wcale się nie mogła skupić.
Po godzinie odpłynęła w głębokim śnie.
*fragment książki Johna Greena "Gwiazd naszych wina"
To dopiero pierwszy rozdział, historia dopiero się rozbuduje. Zapraszam na kolejne rozdziały, które wkrótce się pojawią. Komentarze mile widziane :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz